Drugi obieg
Przemierzam kraj, ja i milion ciężarówek: stoimy w korkach, jedziemy, a tylko ja się obawiam, że zostanę zmiażdżona. Wracam do domu i nieodmiennie jestem zadowolona, że nie wykonuję zawodu kierowcy. Zakład pracy przybliża się ku mnie z każdą upływającą minutą, a dzień urlopu to żaden urlop. By zadośćuczynić objadam się i rozsyłam maile do osób nie związanych z moim zawodem. Taka higiena umysłowa. Odkąd skończyłam pięc lat, nie zmieniło się podejście do tematu kariery. Chciałam rysować. Brak konsekwencji, albo talentu sprawia, że wszystkie marzenia realizuję na boku, poza głównym nurtem. Prawie jakbym walczyła na turniejach rycerskich, coś niepokojąco niepoważnego.